Przejdź do głównej zawartości

A co z Sylwestrem?


No właśnie... dzień jak co dzień... jakie plany? A trochę się pouczyć i poczytać książkę... większość stwierdzi, ale nudy... Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma...
Przed północą mam zamiar wybyć na wały, rozstawić statyw i czekać, aż wybije 12... W tym roku na spokojnie, trochę hobbistycznie. Przeglądałam moje "Archiwum X" i znalazłam zdjęcia sprzed 4 lat... Jeszcze nie miałam wtedy mojego SONY... Fotografie zostały wykonane FujiFilm FinePix S700. Jakość nie powala, ale jak na cyfrówkę to i tak dobrze wyszło ;)












PS. Zdjęcia były wykonane "z ręki"

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Blogowe losowanie

Na czym polega losowanie? Do wygrania jest pięć książek, które odnajdziecie w liście poniżej. Każdą z nich można wygrać losowo. Każdy uczestnik może wybrać 2 pozycje, o które będzie walczył. Aby wziąć udział w losowaniu, należy udostępnić baner na blogu, facebooku, google plus itp. i wyrazić chęć uczestnictwa (szablon podany poniżej). Za wykonanie tych czynności czytelnik otrzymuje jeden los.

Współpraca

Bardzo się cieszę, że udało mi się podjąć współpracę z internetową gazetą Scream Of Future . Mój wpsółudział będzie polegał na dostarczaniu im zdjęć mojego autorstwa. Jak sami zauważyliście, nie mam fotografii z sesji, lecz to nie jest problemem. Zdjęcia, które im wysyłam są z moich wakacyjnych podróży. W najbliższym czasie pokarzą się zdjęcia z Grecji  oraz  Anglii . Szczerze powiedziawszy zdziwiłam się, gdy na moim fanpagu  zauważyłam wiadomość od jednej młodej redaktorki tejże raczkującej gazety. To miłe, że ktoś spostrzegł moją twórczość, wśród tylu młodych amatorskich fotografów. Ten fakt bardzo motywuje do dalszego rozwijania swojej pasji. Jeszcze sporo nauki przede mną, aby zdjęcia mojego autorstwa miały przeciętny poziom. Parę zdjęć, które się ukażą ;)

Brighton... chwyt marketingowy

Jadąc na obóz wszyscy (poza kadrą i kierowcami) byli przekonani, że naszym celem będzie Brighton. Dopiero 2 dnia pobytu dowiedziałam się, że nie jesteśmy tam, ale w Worthing.