Nie będę rozpisywać się o walentynkach. Każdy przecież wie, że dzisiaj są. Jedni tolerują inni nie. Ale nie z tym dzisiaj do was przychodzę. Wczoraj byłam z moim chrześniakiem na małej sesji. Fajnie, że chociaż on lubi jak mu się robi zdjęcia. Mam na kim ćwiczyć. Myślę, że nie mogę narzekać na nasze efekty, ale nie są to jakieś rewelki, bywało lepiej ;) Ale jak ja to lubię mówić "nie ma lipy". Zapraszam do oglądania.