Przejdź do głównej zawartości

Posty

Miałaś 18 lat...

No tak. 2 tygodnie temu skończyłam 18 lat. W piątek odebrałam dowód, a wczoraj świętowaliśmy to wydarzenie. Dużo nie mam do opisania. Na zabawę nie mogę narzekać. Bo bawić się pobawiłam, a było lepiej niż się spodziewałam. Udało mi się zatańczyć niemal ze wszystkimi chłopakami co tam byli. Dziadek trochę rozkręcił imprezę :P Oczywiście lekko po północy pasowanie, podrzucanie na krześle i śpiewanie 100 lat. Z krzesła to ja spadłam 2 razy.. xd

Dobrze odwalona robota?

No a więc tak. Następny post będzie o tym co się działo u mnie dzisiaj w nocy xd Ale wcześniej trochę was ponudzę, a może zaciekawię moją osobą. Zostałam nominowana do Liebster Blog Award. Taki łańcuszek posyłany między blogerami mający zareklamować ich blogi. Jest tylko jedna obowiązująca zasada:

Wielkie porządki.

 Już mam dosyć, a jeszcze tyle roboty przed nami. Od samego rana coś robię. Dopiero mam chwilę czasu aby do was tu zajrzeć. Wcześniej ostatnie zakupy na jutro, w między czasie skoczyłam odebrać dowód osobisty, no i z powrotem na Wolę. Zdziwiło mnie, że tak szybko się wyrobili. Moi znajomi czekali na dowody około miesiąca. Ja wniosek złożyłam zaledwie 10 dni temu. Czasami mieszkać w małej gminie jest dobrze ;) Wróciłam do domu i wzięłam się za generalne porządki, bo mama gotuje i nie wyrobiłaby ze wszystkim. Już nie mogę się doczekać jutra. Będzie muzyka, duużo jedzenia, no i świetna zabawa w doborowym towarzystwie.

Wielkie ruszenie.

Już w sobotę odprawiam moje 18. urodziny. Przez to teraz jeżdżę, załatwiam, pożyczam, kupuję... normalnie wielkie ruszenie :) Dzisiaj byłam u kumpla z klasy po lampy, no bo jak to bawić się bez kolorowych światełek. Oczywiście, 'usługa' na najwyższym poziomie. Gdy do niego wpadłam, to wszystko było poukładane, szybko wytłumaczył mi co, gdzie, i jak, i mogłam się ładować ze wszystkim do samochodu. Potem oczywiście na Zagórze, żeby zabrać babcię na działkę, aby jechać po mięso na tę uroczystość. Przy okazji babcia zrobiła szlufki w sukience mojej siostry. A ja w tym czasie skoczyłam do kosmetyczki. Oprócz działki, zaliczyliśmy jeszcze biedronkę i chińczyka, bo okazało się, że moja siostra nie ma butów do sukienki. No i tak lataliśmy prawie 6h. Nie wydawało się wcześniej żeby to tak długo miało nam zejść.

Nuda?

 Kolejny dzień mija ;) Dzisiaj na szczęście pogoda pozwala na wyjście gdziekolwiek. Udało mi się wyskoczyć na niedługi spacer z Anią. A tak siedzę w domu i zamulam przed kompem. Nie jestem zbyt aktywna ostatnim czasem. Przez to mam coraz większe rozkminy o wszystkim i o niczym. Ostatnio nawet zauważyłam, że mam coraz większe humorki i zmiany nastroju. Dziewczyny też tak macie? Raz się śmieję, a za chwilę ryczę, albo dobijam się jakimiś dziwnymi myślami. Chyba mam za dużo czasu wolnego. Ale szczerze powiedziawszy nie chcę do szkoły. Nie śpieszy mi się do tych uczniowskich obowiązków. Fajnie, że są jeszcze wakacje. Można tyle robić, a ja i tak nie ruszam się :P Można bezkarnie poleniuchować. Chociaż i tak najbardziej lubię te nocne spacery :) Jedyny minus tych nocnych 'wypraw', że jestem cała pogryziona przez komary. Ale kogo one nie gryzą? Od razu powiem, że najlepszy domowy sposób na swędzenie to ocet ;)

Dni Pszczyny.

Już od wczoraj w Pszczynie odbywają się jej dni. Wczoraj występ mieli: Norbi, Oberschlesien i (gwóźdź programu) Big Cyc. Na dwóch pierwszych koncertach nie byliśmy, bo jakoś tam nas nie ciągnęło. Pochodziliśmy trochę, pooglądaliśmy co jest. Oczywiście jak co roku pojawiły się karuzele. Tylko szkoda, że w takiej wysokiej cenie. Wolałabym trochę dołożyć i pojechać do parku rozrywki i posiedzieć cały dzień. ;d

Kursy, douczanie i takie bajery...

W końcu. Wreszcie się doczekałam. Dzisiaj zaczęłam kurs na prawo jazdy. Pierwsze 2 godziny teorii za mną. Tak właściwie, to dużo nowych rzeczy nie było.