Przejdź do głównej zawartości

City of love.


Miasto miłości czyli Paryż. Wbrew pozorom nie jest on bardzo dużą stolicą. Zajmuje powierzchnię prawie 3 razy mniejszą niż Poznań i posiada 20 dzielnic. Każdego dnia do tego miasta ciągnie się ok 260 km korków drogowych.

Mieliśmy o tyle szczęścia, że był to czas letni. W tym czasie większość Paryżan wyjechało poza granice miasta. W tym dniu było tylko 156 km korków ;)


W parku bez problemu można spotkać osoby ćwiczące grę na instrumentach i uprawiające sport. Park jest też miejscem spotkań i odpoczynku. 





Pierwszym punktem naszej podróży była Biblioteka Narodowa w Paryżu. Biblioteka znajduje się w tych czterech budynkach zaraz za mostem (zdjęcia powyżej).





Przy bibliotece znajdują się posągi różnych postaci: chłopów, żołnierzy, duchów... 





Nasza gromadka :)


Później zajechaliśmy do Luwru. Do muzeum wchodzi się poprzez charakterystyczną szklaną piramidę.
Niektóre teorie spiskowe zakładały nawet, że konstrukcja jest dziełem szatana ponieważ składa się dokładnie z 666 szyb (w rzeczywistości jest ich 672).




Widok z okna w Luwrze.


W tym pierścieniu jakoś zainteresowało mnie to dokładne wykonanie. Jaka musiała być ogromna precyzja tworzącego, że bez elektroniki takie cudo stworzyć.



Na ulicach Paryża często "rozbijają" się artyści. Swoim talentem starają się jakoś zarobić. 
Później niestety nie było czasu wolnego. Wsiedliśmy do autobusu i zaczęliśmy objeżdżać miasto.
I tak na wieczór zajechaliśmy Sacre Coeur.


Sacre Coeur jest bazyliką rzymskokatolicką położoną na najwyższym wzgórzu Paryża - Montmartre.



Tam gdzie turyści tam i artyści. 







I tak minął nam pierwszy dzień Paryża. Nie za dużo się nachodziliśmy, ale wszystko odbiliśmy następnego dnia. Całe chodzenie zaczęliśmy od Noter Dame







Za moją siostrą pomnik Karola Wielkiego 



Portal główny Katedry Notre Dame. 
Sceny od góry: Zmartwychwstały Chrystus siedzący na tronie. Obok Niego Anioły trzymają krzyż i gwoździe.
Kolejna scena: Sąd ostateczny. Diabeł i Anioł ważą uczynki ludzkie.


Jedną z nielicznych rzeczy, które nie rozczarowują w Paryżu to kawiarenki i cafeki. Można je znaleźć niemal na każdej ulicy.


Najstarszy kościół w Paryżu (św. Juliana Biednego) pochodzi z XIII wieku.



 Sarbonne - Uniwersytet Paryski. Najstarszy i najbardziej znany uniwersytet w Europie. Pierwszą kobietą wykładającą w Sorbonie była Polka - Maria Skłodowska-Curie.


Wejścia do metra są przepięknie ozdabiane w różne fantazyjne wzory. Ciekawostką jest to, że nie ma 2 takich samych wejść.



 Conciergerie (zdjęcie na prawo) jest budynkiem, który w przeszłości pełnił rolę pałacu królewskiego, a także więzienia.
Zabytkowy zegar na Conciergerie.


 Pont Neuf - najstarszy most w Paryżu. Był to pierwszy paryski most nie zabudowany domami, od samego początku wyposażony w chodniki chroniące przechodniów przed błotem i końmi.






 Znów przy Luwrze :)

 Pałac Królewski w Paryżu.

 Polski Kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Paryżu



Po drodze złapała nas ulewa.



Po całym dniu chodzenia po Paryżu czekała nas jeszcze wędrówka na 2 piętro wieży Eiffla.


 Wieża Eiffla każdemu dobrze znana. Symbol nie tylko Paryża ale i całej Francji. Do 1930 roku była najwyższą konstrukcją na świecie. Podczas II Wojny Światowej Francuzi uszkodzili windy we wnętrzu wieży, aby wrogowie nie mogli oglądać krajobrazu z jej szczytu. Hitler jednak się tym nie zraził i wszedł na górę o własnych nogach. 


Zdjęcia z rejsu statkiem:


Chodząc po Paryżu zauważyłam, że turyści wobec siebie są życzliwymi osobami. 


Płynąc statkiem, można zaobserwować sporo osób nad Sekwaną. Przychodzą przyjaciele, pary, całe rodziny, a nawet samotne osoby. Miejsce nad rzeką jest dla nich miejscem spotkań, zabawy, śpiewów i wygłupów, ale także miejscem spokoju, wyciszenia i melancholii. 





Każdy sposób na murowanie jest dobry ;)


Nie wiem czy wiecie, ale w Paryżu nie można budować wszystkiego gdzie się chce. Dlatego między zabytkami nie znajdziecie nowoczesnych drapaczy chmur i na odwrót. 





Niestety zachód słońca tylko z okien autokaru. Ok. godziny 21.30 wsiedliśmy do autokaru i pojechaliśmy w drogę do Hiszpanii. Po drodze jeszcze zajechaliśmy do Carcassone, ale o tym już w następnej notce :)

Komentarze

  1. Paryż jest jednym z tych miast, które mam na swojej podróżowej liście "must have"! ;) Świetne zdjęcia ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    http://monika-ludwa.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rolki

Cześć wszystkim!
Dzisiejszy poranek zaczął się bardzo wcześnie. Już o 6.00 dzwonił budzik, aby wstać na sesję zdjęciową. Gdy doby zaczyna brakować, trzeba niestety rezygnować ze snu. Lecz ma to też swoje zalety. Nie żałuję tych 3 godzin mniej. Sesja udała się w 100%. Mamy sporo fajnych efektów. Z resztą zobaczcie sami. A w niedzielę sesja w stylu retro. Już wszystko ustalone. Modelka, fryzjerka, wizażystka... nie mogę się już doczekać :)







SWING SHOW - VI Ogólnopolski Maraton Rock and Rolla

Cześć wszystkim!
Wczorajszy wieczór, po ciężkim dniu w pracy, spędziłam na SWING SHOW - VI Ogólnopolski Maraton Rock and Rolla. Była to wspaniała okazja, aby móc po raz kolejny zmierzyć się z fotografią taneczną. Nie ukrywam, że zdjęcia w tym temacie są jednymi z trudniejszych. Trzeba wykazać się cierpliwością, sprytem i spostrzegawczością. Fotograf musi uważnie przyjrzeć się roztańczonym parom, aby nieco poznać ich styl tańca oraz wyczuwać mniej więcej jaki krok będzie kolejny. W Kaletach na maratonie parkiet nie był zbyt duży, co stanowiło znaczne utrudnienie. Już człowiek chce zrobić zdjęcie pary, która wykonuje niezwykłą figurę, a tu bach... inna para już zasłoniła pół kadru. Zdjęcie stracone. Mimo wszystko mam kilka zdjęć, takich moich perełek. Zapraszam do oglądania. Napiszcie w komentarzu, które zdjęcie najbardziej was urzekło :)








Niespodzianka

Gdy zobaczyłam wiadomość od Bartka: "Chodź, zabieram Cię na spacer" wiedziałam, że nie będę się nudzić tego wieczoru, i w cale się nie pomyliłam. Oczywiście musiałam wykorzystać okazję, wzięłam aparat i zrobiłam zdjęcia na spontanie. Z początku nieco był spięty, ale szybko przekonałam go, że każdy może wyjść dobrze na zdjęciach :) Z resztą... oceńcie to sami.









I chciałam wam przypomnieć o trwającym konkursie na facebooku :) Nagrodą jest sesja zdjęciowa w ogrodach Kapias w Goczałkowicach Zdroju, a jako nagroda dodatkowa z wybranego zdjęcia z sesji lub krajobraz z mojego fb zostanie utworzony fotoobraz 40x60.
FACEBOOK